Wcześniej traktowałam mniszka jako chwast, bo rośnie dosłownie wszędzie
i w dużych ilościach. Jednak teraz, bogatsza o wiedzę na temat tej rośliny, patrzę na niego zupełnie inaczej. Okazuje się, że niepozorny mlecz kryje w sobie m.in. witaminę C i D, olejek eteryczny i wiele innych składników aktywnych.
Mniszek ma szerokie zastosowanie w ziołolecznictwie. Przede wszystkim działa odtruwająco na wątrobę, pobudza przemianę materii, łagodzi choroby skóry, wspomaga leczenie przeziębień oraz leczy choroby zwyrodnieniowe układu kostno-stawowego. Warto wspomnieć również o tym, że mniszek wspomaga organizm przy wytwarzaniu substancji przeciwnowotworowych.
Miód z mniszka najczęściej wykorzystywany jest przy leczeniu chorych oskrzeli (3x dziennie po 1 łyżeczce) lub na zwiększenie odporności (2x dziennie po 1 łyżeczce). Takim miodem możemy również słodzić napoje lub spożywać go z chlebem posmarowanym masłem.
- 500 kwiatów mniszka
- 3 cytryny
- 1 kg cukru trzcinowego
- 1 litr wody
Zbieramy 500 kwiatów mniszka w miejscu możliwie jak najczystszym ekologicznie
( z dala od uczęszczanych dróg, miejsc odwiedzanych przez psy, przemysłu itp).
Na kwiatach mniszka gromadzi się mnóstwo owadów, ale nie przejmujemy się tym. Przynosimy zerwane kwiatki do domu, rozkładamy na białym papierze (np. na balkonie) i pozostawiamy na ok. 6-8 godzin do lekkiego przesuszenia. Po tym czasie kwiaty będą podsuszone, a po owadach nie będzie ani śladu.
Następnie płuczemy kwiaty na sitku, pod bieżącą wodą. Cytryny myjemy i obieramy ze skórki oraz kroimy na mniejsze cząstki.
Do dużego garnka wlewamy 1 l wody, wrzucamy pokrojone na cząstki cytryny i gotujemy. Gdy woda się zagotuje do garnka dokładamy także opłukane kwiaty mniszka. Gotujemy pod przykryciem przez ok. 15 minut. Odstawiamy na 12 godzin.
Po 12 godzinach dokładnie przecedzamy odwar z kwiatów przez gazę lub cienką ściereczkę. Do pozostałego odwaru ( do płynu, bo kwiaty i cytryny możemy już wyrzucić) dodajemy cukier trzcinowy, gotujemy (mieszając od czasu do czasu) przez ok. 1 godzinę. Tak powstałą mieszankę ponownie odstawiamy na 12 godzin.
Ostatnim krokiem jest podgrzanie mieszanki (ma być gorąca). Takim gorącym miodem wypełniamy wyparzone małe słoiczki.
Słoiczki odwracamy do góry dnem, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.
Smacznego!



