Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praktyczne porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praktyczne porady. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 marca 2013

Pomysły na zdrowsze Święta Wielkanocne

 Z pokarmami do poświęcenia poszłam do kościoła na pieszo, mimo mroźnej pogody zrezygnowałam z podróży samochodem. A w moim koszyczku znalazły się m.in. wiejskie jajka, domowa wędlina z kurczaka (zamiast sklepowej wieprzowej) i własny chleb na zakwasie (zamiast białego ze sklepu). Jajka (pochodzące od "szczęśliwej" kury) barwiłam naturalnie- zewnętrznymi warstwami cebuli. Niektóre z nich, obrane ze skorupek, zamieniły się w kogutki;) Moja święconka składała się również z domowego majonezu (już wkrótce przepis pojawi się na blogu). I tu uwaga... Czy pamiętacie, że majonez jest bardzo kaloryczny? Przygotowując swój własny majonez, przekonałam się ile jest w nim oleju (dużo!). Dlatego zachęcam Was, abyście jutro w trakcie śniadania wielkanocnego, z umiarem używali majonezu. 




W Święta nasze stoły uginają się od jedzenia, a my jemy i jemy i jemy... A przecież wystarczy wszystkiego symbolicznie spróbować i nie cierpieć następnego dnia;)

Życzę Wszystkim Czytelnikom samych zdrowych wyborów w dniu jutrzejszym, aby nikt z Was nie musiał we wtorek planować rozpoczęcia (corocznej?) diety. Przeżyjcie Święta Zmartwychwstania Pańskiego prawdziwie radośnie, w miłej rodzinnej atmosferze.

Agnieszka 

 

środa, 7 listopada 2012

Jak wygląda żurawina?

Do niedawna sama sobie zadawałam to pytanie. Okazało się, że to, co do tej pory uważałam za żurawinę, jest w rzeczywistości borówką brusznicą...



Czym się różni żurawina od borówki brusznicy?

Na zdjęciu po lewej stronie widzimy owoce żurawiny, po prawej znajduje się borówka brusznica.

Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że owoce żurawiny są znacznie większe i nierównomiernie pokryte kolorem.


Ponadto żurawina płoży się poziomo przy ziemi i generalnie nie ma pędów pionowych. Jest rzadko spotykana, ze względu na swoje środowisko występowania (najczęściej rośnie na bagnach torfowych). Dlatego często zbiera się ją dopiero po zamarznięciu bagien.

Natomiast borówka brusznica, w przeciwieństwie do żurawiny, ma pędy raczej pionowe i rośnie w lasach sosnowych lub mieszanych umiarkowanie suchych.




Owoce borówki brusznicy to malutkie czerwone kuleczki (zdjęcie powyżej).

Mam nadzieję, że tym postem rozwiałam Wasze ewentualne wątpliwości i bez trudu będziecie potrafili odróżnić żurawinę od borówki brusznicy...



Zachęcam do wypróbowania przepisów na konfiturę z borówki brusznicy oraz bardzo zdrowy sok z żurawiny.

czwartek, 19 lipca 2012

Zasady mojej codziennej diety

Jakiś czas temu otrzymałam maila z prośbą o podanie bardziej szczegółowych informacji o niektórych stosowanych przeze mnie przyprawach, dodatkach i składnikach potraw. Ja jednak zamiast odpowiadać mailowo, postanowiłam rozwinąć ten temat i napisać posta o zasadach mojej codziennej diety, aby więcej osób mogło zapoznać się z tymi informacjami.

Zasady mojej diety:

1.     Unikam jak tylko mogę produktów przetworzonych, kupuję  świeże warzywa i owoce,  przygotowuję posiłki od podstaw. 
Np. Potrzebuję sos do makaronu. Nie idę do sklepu po gotowy produkt, którego składniki były już wielokrotnie przetwarzane, poddawane obróbce cieplnej itd. Sos przygotowuję sama na bazie przecieru pomidorowego- najlepiej z własnej spiżarni  i świeżych warzyw, mięsa.

2.     Jeśli jednak użycie pewnych gotowych półproduktów jest nieuniknione, to  uważnie czytam etykietę, aby wybrać produkt z jak najmniejszą ilością sztucznych składników. Zwracam również uwagę na opakowanie produktu, wybieram te w szklanych opakowaniach (opakowania plastikowe, foliowane wewnątrz kartoniki oraz metalowe puszki są niebezpieczne dla naszego zdrowia).

 
3.      Unikam wszelkich dań typu FAST-FOOD (pizza, hamburgery, zapiekanki i frytki), produktów INSTANT  (np. zupy i sosy w proszku, kisiele i budynie- takie, które wystarczy zalać tylko wodą, ale również takie, które trzeba zagotować. Przepisy na domowy kisiel i budyń znajdziecie tutaj i tutaj).

4.     Staram się przygotowywać jak najmniej smażonych potraw, a jeśli już coś smażę to staram się to robić w jak najmniejszej ilości tłuszczu. Do smażenia używam oleju tłoczonego na zimno, np. z pestek winogron.
Ważnym kryterium przy wyborze oleju do smażenia jest jego temperatura dymienia. Im wyższa, tym lepiej. Smażenie odbywa się zazwyczaj w temperaturze około 150-180 stopni C. Przykładowo temperatura dymienia oleju z pestek winogron wynosi około 251stopni C i jest jedną z wyższych wśród olejów.

Oleje produkowane przemysłowo (rafinowane) w trakcie przetwarzania chemicznego pozbawiane są właściwości zdrowotnych, które zawierają oleje tłoczone na zimno. Do smażenia należy więc używać oliwy z oliwek, oleju rzepakowego nierafinowanego lub innego oleju o korzystnych proporcjach NNKT (prawidłowa proporcja kwasów OMEGA-6 do kwasów OMEGA-3 wynosi od 1:1 do 4:1).

5.     Codziennie spożywam z posiłkami od 2 do 4 łyżek oleju lnianego, o jego zaletach pisałam tutaj.

6.     Minimalizuję ilość soli w posiłkach. Zamiast niej dodaję świeży, polski czosnek- drobno pokrojony lub przeciśnięty przez praskę oraz rozmaite zioła, takie jak np. bazylia, tymianek, zioła prowansalskie. 

Jeśli jednak dodanie soli jest niezbędne, to używam soli morskiej.
Sól morska jest bogata w wiele cennych minerałów, takich jak m.in. magnez, wapń, jod, potas, co sprawia że jest bardziej wartościowa od zwykłej soli kuchennej. Przed użyciem sól morską można zmielić, aby uzyskać bardziej rozdrobnioną postać. Należy również pamiętać o tym, że smak soli morskiej jest bardziej wyrazisty od zwykłej soli, więc  używa się jej w odpowiednio mniejszej ilości.

7.     Ilość cukru staram się ograniczyć do minimum. Wykluczyłam jednak ze swojej diety biały cukier.  Jako zamienniki białego cukru służą mi niepodgrzany miód, słodkie owoce  oraz cukier trzcinowy. 


Cukier trzcinowy jest o wiele zdrowszy od białego ze względu na to, że nie został poddany procesowi rafinacji (czyli oczyszczaniu), w trakcie którego biały cukier traci cenne składniki. Brązowy cukier, w odróżnieniu od białego, zawiera żelazo oraz magnez, a także wapń, fosfor i potas. Przy zakupie cukru trzcinowego należy zwrócić uwagę na to, czy na opakowaniu jest napis „nierafinowany”. Jeśli nie ma takiego napisu, to najprawdopodobniej producent sprzedaje pod nazwą „cukier trzcinowy” zwykły, biały,  oczyszczony cukier, który został sztucznie zabarwiony na brązowo, aby wyglądem przypominać cukier trzcinowy.

Biały cukier można również zastąpić niepodgrzewanym miodem. Jednak ważne, żeby był to miód pochodzący z pasieki, a nie sztucznie wytworzony. Miód należy kupować od zaufanych pszczelarzy, a nie w hipermarketach.


8.     Staram się codziennie zjeść jakieś surowe warzywo lub owoc, np. w postaci surówek, przygotowuję również soki  owocowe lub warzywno-owocowe.
Kupuję  sezonowe,  świeże owoce i warzywa.



9.     Nie piję alkoholu i kawy, nie palę papierosów.

10. Mięso jem w niewielkich ilościach (1-2 razy w tygodniu) , ale tylko drobiowe. Źródłem białka są dla mnie warzywa, orzechy laskowe i włoskie, pełne ziarna zbóż oraz rośliny strączkowe.

Białko roślinne jest białkiem niepełnowartościowym, ale białka roślinne łączą się ze sobą i w ten sposób można uzyskać białko pełnowartościowe.  Białko pełnowartościowe można uzyskać łącząc pszenicę, kukurydzę lub ryż z fasolą lub innymi roślinami strączkowymi.



11. Posiłki, które przygotowuję wzbogacam o nasiona  ostropestu plamistego.  Zostało udowodnione jego dobroczynne działanie na wątrobę i pęcherzyk żółciowy. Działa nie tylko profilaktycznie (przeciwdziała uszkodzeniom wątroby przez wolne rodniki), ale i leczniczo (działa regenerująco na wątrobę i łagodzi skutki wielu jej schorzeń). Ponadto nasiona ostropestu plamistego znacząco przyspieszają proces oczyszczania się organizmu z toksyn.

12. W  trakcie przygotowywania posiłków często zastępuję część zwykłej mąki mąką z Amarantusa, używam tej mąki również do wypieku chleba.

Amarantus (szarłat) jest rośliną uprawianą od wieków, niedawno  został na nowo „odkryty”, zyskał nawet miano zboża XXI wieku.  Docenia się go przede wszystkim ze względu na dużą zawartość dobrze przyswajalnego białka, którego jest więcej niż w mleku. Nasiona amarantusa zawierają także spore ilości kwasów jednonienasyconych i wielonienasyconych, a także błonnik.  Mąkę z amarantusa kupuję w sklepach ze zdrową żywnością.

13. Oprócz mąki z Amarantusa, często używam również mąki orkiszowej.

Orkisz jest zbożem,  przy  uprawie którego zbędne jest stosowanie nawozów oraz środków ochrony roślin, gdyż jego ziarno jest odporne na niekorzystne warunki klimatyczne, a także choroby.  Ponadto orkisz zawiera duże ilości białek, błonnika, witamin i nienasyconych kwasów tłuszczowych.  Ja bardzo lubię to zboże również ze względu na jego lekko orzechowy smak.  Łagodny smak orkiszu jest idealnie wyczuwalny w bułeczkach.  

14.  Nie kupuję jajek sklepowych,  pochodzących z dużych ferm.
 Nabywam jajka wiejskie, bezpośrednio od „gospodarza”.


15.  Nie kupuję chleba ani bułek w sklepie, pieczywo piekę w domu. 
      Przepisy znajdziecie tutaj i tutaj.


wtorek, 29 maja 2012

O tym, jak zrobić cukier puder trzcinowy

Cukru pudru używam bardzo rzadko. Gdy już muszę z niego skorzystać, to nie idę do sklepu, ale zabieram się do produkcji;) Przygotowanie zdrowszej wersji cukru pudru, czyli cukru pudru trzcinowego zajmuje dosłownie chwilę. Taki domowy cukier puder jest także tańszy od sklepowego. Warto zrobić trochę więcej i przesypać nadmiar do słoiczka, w razie potrzeby będzie pod ręką. 

Trzcinowego cukru pudru używałam do pieczenia  muffinek czekoladowych z burakami oraz muffinek z migdałami.





  •  cukier trzcinowy
  •  blender



Do blendera wsypujemy dowolną ilość cukru trzcinowego, mielimy do czasu aż powstanie cukier puder.


Polecam:)

sobota, 19 maja 2012

Olej lniany-skarbnica bardzo zdrowych kwasów OMEGA-3

O istnieniu i zdrowotnych właściwościach oleju lnianego dowiedziałam się kilka miesięcy temu. Przez pierwszych kilka dni od zakupu, olej stał  w mojej lodówce praktycznie nieużywany. Powoli odkrywałam możliwości jego zastosowania
w mojej kuchni.




Ale zacznijmy od początku... Dlaczego olej lniany, dlaczego len?

Otóż, badania naukowe wskazują, że dieta osób dbających o zdrowie i dobre samopoczucie powinna być wzbogacona o len. Nasiona lnu zawierają substancje śluzowe, które łagodzą podrażnienia błon śluzowych układu pokarmowego
oraz oddechowego. Len jest także cennym źródłem wartościowego,
ale lekkostrawnego białka.
Jednak przede wszystkim nasiona lnu są skarbnicą tłuszczu.

Kwasy tłuszczowe dzielimy na dwie grupy:
1. nasycone- niekorzystne dla naszego zdrowia,
2. nienasycone- mające pozytywny wpływ na nasz organizm.

Kwasy tłuszczowe nienasycone dzielą się na kolejne dwie grupy:
1. jednonienasycone- nasz organizm potrafi sam je wytworzyć,
2. wielonienasycone (zaliczane do NNKT), których nie możemy samodzielnie wytworzyć, jedynie odpowiednią dietą możemy je dostarczyć do organizmu.

W skład Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych (NNKT) wchodzą kwasy OMEGA-3 i OMEGA-6. Prawidłowa proporcja kwasów OMEGA-6 do kwasów OMEGA-3 wynosi od 1:1 do 4:1. W diecie większości społeczeństwa proporcje te są jednak znacząco zachwiane (wynoszą od 10:1, a nawet 50:1).
Taki stan może być przyczyną powstawania wielu schorzeń. Nasuwa się więc pytanie czy mamy wpływ na proporcje tych kwasów w naszym organizmie?
Oczywiście, że tak: przede wszystkim na etapie zakupów spożywczych.

Za podwyższony poziom kwasu OMEGA-6 w naszej diecie odpowiada m.in. spożywanie dostępnych w sklepach rafinowanych olejów roślinnych.
Kwasy OMEGA-3 są niestabilne, mają krótki termin przydatności, więc są usuwane z większości artykułów spożywczych. Dlatego należy włączyć do swojej codziennej diety produkty, które obfitują w kwasy OMEGA-3, czyli np.: tłuste ryby morskie (m.in. łosoś, śledź, makrela) oraz oleje wyprodukowane  z roślin zawierających duże ilości NNKT OMEGA-3.
Przykładem takiego oleju jest olej lniany wysokolinolenowy (czyli taki, który zawiera minimum 50% NNKT OMEGA-3).

Tłuszcze stanowią ponad 50% tkanki mózgowej, a ich głównym składnikiem są fosfolipidy zawierające ogromne ilości kwasów OMEGA-3. Obecność fosfolipidów jest bardzo ważna, gdyż budują one nasze błony komórkowe otaczające każdą komórkę ciała (stanowią barierę ochronną). Tymczasem szacuje się, że nawet 80% społeczeństwa ma niedobory kwasów OMEGA-3. Niedobór ten może rzutować na złe funkcjonowanie układu nerwowego oraz powstawanie i rozwój wielu chorób.

Olej lniany bardzo korzystnie wpływa na układy: sercowo-naczyniowy, nerwowy
i trawienny. Stosuje się go m.in. w profilaktyce i leczeniu chorób reumatycznych, alergii i astmy. Potwierdzono także jego pozytywne oddziaływanie na wzrok oraz stan skóry, włosów i paznokci. Olej lniany jest także ważnym składnikiem diety sportowców oraz kobiet bądących w ciąży i karmiących piersią.

Oleje, których używamy na co dzień, produkowane są przemysłowo- w procesie rafinacji i przetwarzania chemicznego pozbawione są właściwości zdrowotnych, które zawiera tłoczony na zimno olej lniany. Należy więc zastąpić wszystkie, używane do tej pory, rafinowane oleje- olejem lnianym.

Olej lniany nie nadaje się jedynie do smażenia
(NNKT są wrażliwe na temperaturę). Do smażenia należy używać oliwy z oliwek, oleju rzepakowego nierafinowanego lub innego oleju o korzystnych proporcjach NNKT (przypominam, że prawidłowa proporcja kwasów OMEGA-6 do kwasów OMEGA-3 wynosi
od 1:1 do 4:1
).




KILKA WSKAZÓWEK JAK KUPOWAĆ OLEJ LNIANY

Na naszym rynku dostępne są oleje lniane różnych producentów. Jednak nie kupujemy pierwszego lepszego oleju, tylko dlatego, że na etykiecie napisane jest "olej lniany". Musimy zwrócić jeszcze uwagę na trzy ważne sprawy:

1. Olej lniany powinien zawierać co najmniej 50% Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych OMEGA-3. Przy zakupie powinniśmy się więc kierować nie tylko ceną, ale przede wszystkim informacją o zawartości NNKT OMEGA-3.

2. Często spotykam się z tym, że oleje lniane są przechowoywane w niewłaściwy sposób (na półkach sklepowych lub w odkrytych ladach chłodniczych), tracąc tym samym bezpowrotnie swoje cenne właściwości. Kwasy OMEGA-3 są bardzo wrażliwe na światło i temperaturę, dlatego olej lniany powinien być przechowywany w ciemnych, szklanych (na pewno nie plastikowych) butelkach, w temperaturze od 4 do 10 stopni Celsjusza.
Ja kupuję olej lniany w aptece, jest on w ciemnej butelce, w styropianowym opakowaniu. Oczywiście jest przechowywany w lodówce, bez dostępu światła
i wysokiej temperatury.

Można również zakupić olej "u źródła", czyli bezpośrednio od producenta.

3. Wybieramy oleje, które były wyprodukowane niedługo przed naszym zakupem. Na każdej butelce jest data produkcji oleju, kupujemy jak najbardziej "świeży".
Ja zazwyczaj dzwonię do apteki i pytam kiedy będzie dostawa oleju lnianego i tego dnia kupuję (są to zazwyczaj 2-3 dni od daty produkcji).
Termin ważności oleju lnianego wynosi 3 miesiące, po tym czasie traci on swoje właściwości.


Dzisiejszy wpis był trochę dłuższy od wcześniejszych, ale chciałam przekazać Wam istotne informacje na temat oleju lnianego. Naprawdę warto zadbać o zdrowie swoje i najbliższych i włączyć ten olej do codziennej diety. Możliwości jego zastosowania w kuchni jest wiele. Można np. dodawać go do sałatek, polewać nim ziemniaki tuż przed podaniem lub przygotowywać pyszne pasty z białego sera
i oleju lnianego (już wkrótce znajdziecie przepisy na blogu). 

Oleju lnianego używam również. do przygotowania bardzo słodkiego masła orzechowego.

Wszystkim, którzy dotrwali do końca tego posta, dziękuję za uwagę.
Serdecznie pozdrawiam!

piątek, 4 maja 2012

Miód z mniszka

Na zrobienie tego miodu czekałam około roku. O wspaniałych właściwościach mniszka lekarskiego oraz wysokich walorach smakowych tego miodu dowiedziałam się w lipcu ubiegłego roku. Wtedy było już jednak za późno na robienie przetworów z mniszka nazywanego potocznie mleczem lub dmuchawcem. Z niecierpliwością oczekiwałam kolejnego sezonu i doczekałam się:)
Wcześniej traktowałam mniszka jako chwast, bo rośnie dosłownie wszędzie
i w dużych ilościach. Jednak teraz, bogatsza o wiedzę na temat tej rośliny, patrzę na niego zupełnie inaczej. Okazuje się, że niepozorny mlecz kryje w sobie  m.in. witaminę C i D, olejek eteryczny i wiele innych składników aktywnych.

Mniszek ma szerokie zastosowanie w ziołolecznictwie. Przede wszystkim działa odtruwająco na wątrobę, pobudza przemianę materii, łagodzi choroby skóry, wspomaga leczenie przeziębień oraz leczy choroby zwyrodnieniowe układu kostno-stawowego. Warto wspomnieć również o tym, że mniszek wspomaga organizm przy wytwarzaniu substancji przeciwnowotworowych.


Miód z mniszka najczęściej wykorzystywany jest przy leczeniu chorych oskrzeli (3x dziennie po 1 łyżeczce) lub na zwiększenie odporności (2x dziennie po 1 łyżeczce). Takim miodem możemy również słodzić napoje lub spożywać go z chlebem posmarowanym masłem.





  •  500 kwiatów mniszka
  •  3 cytryny
  •  1 kg cukru trzcinowego
  •  1 litr wody

Zbieramy 500 kwiatów mniszka w miejscu możliwie jak najczystszym ekologicznie
( z dala od uczęszczanych dróg, miejsc odwiedzanych przez psy, przemysłu itp).
Na kwiatach mniszka gromadzi się mnóstwo owadów, ale nie przejmujemy się tym.
Przynosimy zerwane kwiatki do domu, rozkładamy na białym papierze (np. na balkonie) i pozostawiamy na ok. 6-8 godzin do lekkiego przesuszenia. Po tym czasie kwiaty będą podsuszone, a po owadach nie będzie ani śladu.



Następnie płuczemy kwiaty na sitku, pod bieżącą wodą. Cytryny myjemy i obieramy ze skórki oraz kroimy na mniejsze cząstki.

Do dużego garnka wlewamy 1 l wody, wrzucamy pokrojone  na cząstki cytryny i gotujemy. Gdy woda się zagotuje do garnka dokładamy także opłukane kwiaty mniszka. Gotujemy pod przykryciem przez ok. 15 minut. Odstawiamy na 12 godzin.

Po 12 godzinach dokładnie przecedzamy odwar z kwiatów przez gazę lub cienką ściereczkę. Do pozostałego odwaru ( do płynu, bo kwiaty i cytryny możemy już wyrzucić) dodajemy cukier trzcinowy, gotujemy (mieszając od czasu do czasu) przez ok. 1 godzinę. Tak powstałą mieszankę ponownie odstawiamy na 12 godzin.

Ostatnim krokiem jest podgrzanie mieszanki (ma być gorąca). Takim gorącym miodem wypełniamy wyparzone małe słoiczki.



Słoiczki odwracamy do góry dnem, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.



Smacznego!


czwartek, 26 kwietnia 2012

Mąka z pestek dyni

Pestki dyni zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe, są również źródłem wielu witamin i minerałów (m.in. cynku poprawiającego wygląd skóry, włosów
i paznokci). Ponadto obniżają poziom cholesterolu we krwi. 



Pomyślałam, że skoro pestki dyni mają tyle dobrych właściwości, to warto spożywać ich więcej. Trudno byłoby dodawać pestki w całości  do każdego dania.
Bardziej przystępną formą jest "mąka"
.
Zastosowań takiej mąki jest wiele.  Ja często dosypuję ją m.in. do ciasta na chleb, bułeczki lub muffiny. Gdy piekę muffiny jak bułeczki, mąka z pestek dyni również jest bardzo przydatna- wysypuję nią wysmarowane oliwą kokilki (mąka sprawia, że muffiny nie przywierają do kokilek, po upieczeniu bez problemu można je z nich wyjąć). Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby dosypywać  mąkę z pestek dyni do zup, panierki do kotletów, słodkich wypieków i wielu innych dań.



Dowolną ilość niełuskanych pestek dyni wsypujemy do malaksera i miksujemy przez chwilę, aż uzyskamy mąkę o zadowalającym nas stopniu rozdrobnienia.


Życzę wielu smacznych potraw wykonanych przy użyciu tej mąki;)



sobota, 21 kwietnia 2012

W oczekiwaniu na obiad... marchewka!

Dzisiaj chciałabym Was zachęcić do jedzenia surowych warzyw sezonowych ok.  20 minut przed głównymi posiłkami. Dlaczego? Uwalniają się wtedy enzymy trawienne (roślinne), które znacząco ułatwiają trawienie posiłku. Dlatego proponuję (np. przed obiadem) przygotowanie marchewki w sposób opisany w tym poście.



  •  kilka marchewek
  •  szklanka z czystą wodą (niekoniecznie przegotowaną)

Marchewki myjemy, obieramy i ponownie myjemy.
Następnie kroimy w słupki dowolnej grubości i wkładamy do szklanki z wodą.



Smacznego chrupania!


wtorek, 20 marca 2012

Bita śmietana, maślanka i masło

Wiele rzeczy lubię robić sama, domowymi sposobami. Tak było również w przypadku masła. Postanowiłam spróbować i okazało się, że zrobienie masła w domu nie jest skomplikowane i nie zajmuje nie wiadomo ile czasu (wystarczy ok. 10-15 minut). Przy okazji produkcji masła, otrzymałam jeszcze maślankę, a przez chwilę miałam również dużo pysznej bitej śmietany.
Zachęcam do spróbowania, satysfakcja gwarantowana!

Potrzebne będą:
  • 500 ml śmietany co najmniej 30%
  • 2 miski z wodą
  • robot kuchenny, malakser

1. Wkładamy do lodówki dwie miski z zimną wodą.

2. Wyjmujemy z lodówki schłodzoną śmietanę i wlewamy ją do malaksera.


3. Włączamy malakser i miksujemy...
    Po chwili powstanie nam bita śmietana-  nie z mleka i proszku z papierka,

ale prawdziwa bita śmietana...


4. Nie wyłączamy malaksera, ubijamy dalej bitą śmietanę.



Po chwili będzie można już zauważyć pojawiające się grudki masła.


5. Ubijamy dalej...


pojedyncze grudki masła zaczynają się zlepiać



i tworzyć większą masę.

 
 
6. Powstałą masę wyjmujemy z malaksera,



a pozostały w malakserze płyn (czyli maślankę) przelewamy przez sitko, w celu oddzielenia jej od mniejszych grudek masła.

7. Grudki masła oddzielone od maślanki dolepiamy do wcześniej wydzielonego masła. Całą masę wkładamy do miski z mocno schłodzoną wodą i wyciskamy z niej resztki maślanki.

Woda zabarwi się na lekko biały kolor- to za sprawą wypłukiwanej z masła maślanki.











8. W końcowym etapie płuczemy masło jeszcze raz...


...w drugiej misce z czystą, mocno schłodzoną wodą.

9. Formujemy masło w pożądany kształt i chowamy je do lodówki.
Masło jest już gotowe:)


10. W tym poście opisałam sposób w jaki można otrzymać  bez żadnych dodatków ze śmietany: bitą śmietanę, maślankę i masło. Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do maślanki, opisanej w punkcie 6.
Bardzo łatwo możemy zrobić z takiej maślanki maślankę smakową (lepszą od tych dostępnych w sklepach), np. truskawkową.

Maślankę wlewamy do blendera, 


dodajemy ulubione owoce


 ja dodałam truskawki w syropie



i włączamy blender.


Po chwili otrzymujemy smakową maślankę, w moim przypadku pyszną maślankę truskawkową...




I nie dziwcie się, że maślanka truskawkowa ze zdjęcia powyżej nie ma takiego koloru jak ta w sklepie... Przecież nie dosypywałam żadnych sztucznych barwników;)

Smacznego i udanej zabawy ze śmietaną!

czwartek, 16 lutego 2012

Kandyzowana skórka pomarańczowa

Jest ważnym składnikiem wielu wypieków; ciast, ciastek i ciasteczek. Niejednokrotnie kandyzowana skórka pomarańczowa pełni rolę "wisienki na torcie", sprawia ze nasz wypiek staje się doskonały. 
Gotową skórkę pomarańczową można oczywiście bez najmniejszego problemu kupić w sklepie. Oczywistym jest jednak, że taka sklepowa, przemysłowo produkowana skórka będzie zawierała wiele składników niemile widzianych w menu osób chcących odżywiać się nie tylko smacznie, ale i zdrowo.
Dlatego zachęcam Was dzisiaj do zrobienia własnej, domowej kandyzowanej skórki pomarańczowej. 



Potrzebne nam będą:

  •  pomarańcze
  •  cukier

Pomarańcze dokładnie myjemy pod bieżąca wodą, płuczemy wrzątkiem, a następnie obieramy.

Z obranej skórki staramy się bardzo dokładnie usunąć białą, wewnętrzną otoczkę.

Tak przygotowane skórki kroimy w mała kostkę, wsypujemy do małego garnka
i zasypujemy cukrem.

Podgrzewamy na małym ogniu, mieszając żeby skórka się nie przypaliła. Po chwili można zauważyć, że skórkę zaczyna otaczać pomarańczowy syrop. Gotujemy jeszcze chwilę.



Przekładamy do słoiczka, który od razu zakręcamy.

Gdy słoik ze skórką ostygnie, chowamy go do lodówki.  

Skórka zachowa świeżość przez kilka tygodni, możliwe że dłużej też, ale nie wiem bo nie próbowałam. Jednak myślę, że lepiej nie eksperymentować, bo jak widzicie, produkcja skórki pomarańczowej jest łatwa i szybka. Więc w razie potrzeby można ją zawsze szybko przygotować.


Smacznego!