piątek, 4 maja 2012

Miód z mniszka

Na zrobienie tego miodu czekałam około roku. O wspaniałych właściwościach mniszka lekarskiego oraz wysokich walorach smakowych tego miodu dowiedziałam się w lipcu ubiegłego roku. Wtedy było już jednak za późno na robienie przetworów z mniszka nazywanego potocznie mleczem lub dmuchawcem. Z niecierpliwością oczekiwałam kolejnego sezonu i doczekałam się:)
Wcześniej traktowałam mniszka jako chwast, bo rośnie dosłownie wszędzie
i w dużych ilościach. Jednak teraz, bogatsza o wiedzę na temat tej rośliny, patrzę na niego zupełnie inaczej. Okazuje się, że niepozorny mlecz kryje w sobie  m.in. witaminę C i D, olejek eteryczny i wiele innych składników aktywnych.

Mniszek ma szerokie zastosowanie w ziołolecznictwie. Przede wszystkim działa odtruwająco na wątrobę, pobudza przemianę materii, łagodzi choroby skóry, wspomaga leczenie przeziębień oraz leczy choroby zwyrodnieniowe układu kostno-stawowego. Warto wspomnieć również o tym, że mniszek wspomaga organizm przy wytwarzaniu substancji przeciwnowotworowych.


Miód z mniszka najczęściej wykorzystywany jest przy leczeniu chorych oskrzeli (3x dziennie po 1 łyżeczce) lub na zwiększenie odporności (2x dziennie po 1 łyżeczce). Takim miodem możemy również słodzić napoje lub spożywać go z chlebem posmarowanym masłem.





  •  500 kwiatów mniszka
  •  3 cytryny
  •  1 kg cukru trzcinowego
  •  1 litr wody

Zbieramy 500 kwiatów mniszka w miejscu możliwie jak najczystszym ekologicznie
( z dala od uczęszczanych dróg, miejsc odwiedzanych przez psy, przemysłu itp).
Na kwiatach mniszka gromadzi się mnóstwo owadów, ale nie przejmujemy się tym.
Przynosimy zerwane kwiatki do domu, rozkładamy na białym papierze (np. na balkonie) i pozostawiamy na ok. 6-8 godzin do lekkiego przesuszenia. Po tym czasie kwiaty będą podsuszone, a po owadach nie będzie ani śladu.



Następnie płuczemy kwiaty na sitku, pod bieżącą wodą. Cytryny myjemy i obieramy ze skórki oraz kroimy na mniejsze cząstki.

Do dużego garnka wlewamy 1 l wody, wrzucamy pokrojone  na cząstki cytryny i gotujemy. Gdy woda się zagotuje do garnka dokładamy także opłukane kwiaty mniszka. Gotujemy pod przykryciem przez ok. 15 minut. Odstawiamy na 12 godzin.

Po 12 godzinach dokładnie przecedzamy odwar z kwiatów przez gazę lub cienką ściereczkę. Do pozostałego odwaru ( do płynu, bo kwiaty i cytryny możemy już wyrzucić) dodajemy cukier trzcinowy, gotujemy (mieszając od czasu do czasu) przez ok. 1 godzinę. Tak powstałą mieszankę ponownie odstawiamy na 12 godzin.

Ostatnim krokiem jest podgrzanie mieszanki (ma być gorąca). Takim gorącym miodem wypełniamy wyparzone małe słoiczki.



Słoiczki odwracamy do góry dnem, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.



Smacznego!


14 komentarzy:

  1. mmm nie ma to jak własny miodek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już myślałam, że chodzi o taki prawdziwy mniszkowy miodzio - pszczeli... a tu po prostu syrop z wywaru xD

    Jej... a ja gdzieś słyszałam, że mlecze są... trujące ?_?
    ...może, jak takie gotowane, to nie? ...chociaż podobno z ich liści się robi surowe sałatki...
    A! - nie wiem, pójdę sobie poszukać jakichś info ;P

    Pozdrawiam!
    N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nenecha nie słyszałam o tym, aby mniszek był trujący. Wręcz przeciwnie, tak jak wspomniałam na początku tego posta, jest wykorzystywany w ziołolecznictwie. Z jego liści rzeczywiście można zrobić sałatkę , z korzeni można przygotować substytut kawy, a z samych kwiatków syrop (miodek).

      Serdecznie pozdrawiam,

      A.

      Usuń
    2. Widać że nigdy tego nie próbowałaś - jest pyszny jak dzieci boli gardło zawsze proszą o miodek z mniszka i 100% jest lepszy niż syropy z apteki.

      Usuń
  3. nie ma to jak natura w pełnej krasie!

    OdpowiedzUsuń
  4. O, pierwszy raz widzę, żeby podsuszać kwiaty. Ciekawe.
    Pozdrawiam z Klubu Kwiatożerców:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam działa wyśmienicie zwłaszcza na górne drogi oddechowe, bardzo dobry z wodą i cytryną .Warto się poświęcić zbieraniu i zrobieniu

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja taki miodek robię od wielu lat.Naprawdę warto się poschylać i narwać kwiatków.Mój właśnie teraz się robi.Mniam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy blog. :) Chętnie pozaglądam. :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. http://kuchniaalicji.blogspot.com/2013/05/syropy-z-mniszka-lekarskiego-trzy-wersje.html
    zrobiłam , bardzo smaczny

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewelacja! Szkoda, że dopiero w tym roku na to trafiłam, ale lepiej późno niż wcale! Wielkie dzięki! Jestem tydzień przed maturą, ale zaraz zabieram się za robienie miodku :)

    Pozdrawiam,
    Izabela

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam pytanie, co zrobić jeśli miód mimo długiego gotowania jest cały czas wodnisty i nie chce uzyskać pożądanej konsystencji?
    Pozdrawiam.
    Aga.

    OdpowiedzUsuń