Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziołolecznictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ziołolecznictwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 czerwca 2015

Orzeźwiający napój szpinakowo-ziołowy z miodem i cytryną

Na zewnątrz zrobiło się już bardzo ciepło, przydałoby się więc coś dla orzeźwienia.
Połączyłam miętę, szpinak i pomarańczę, dodałam także  cytrynę i miód. Powstał pyszny, chłodzący napój... To będzie hit tego sezonu w moim domu!





* 2 torebki ekspresowej herbaty miętowej (można również użyć świeżo zerwanej
   lub suszonej mięty)
,
* 50 g świeżego szpinaku (duża garść),
* 0,5 pomarańczy,
* 1 łyżeczka miodu (ja użyłam lipowego),
* 3 łyżeczki soku wyciśniętego z cytryny.


Torebki herbaty zalewamy 300 ml wrzątku i odstawiamy do ostygnięcia.
Chłodną herbatę przelewamy do blendera, dodajemy szpinak, pomarańczę, miód
i sok z cytryny. Całość miksujemy przez chwilę, aż do uzyskania jednolitego napoju.

Przed podaniem, dla spotęgowania efektu chłodzenia, polecam wstawić napój do lodówki na minimum 30 minut.

Smacznego chłodzenia!



Przepis zgłaszam do akcji:

http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/przepis-na-ziolowe-orzezwieniehttp://durszlak.pl/akcje-kulinarne/czas-na-szpinak-5


niedziela, 4 listopada 2012

Sok z żurawiny

Żurawina jest kolejnym (po jagodach, borówce brusznicy i grzybach) bardzo zdrowym darem lasu. Żurawinę znamy głównie z korzystnego wpływu na drogi moczowe, z których wypłukuje bakterie, a tym samym łagodzi objawy infekcji. 

W aptekach są dostępne różnego rodzaju specyfiki zawierające żurawinę, takie jak tabletki czy sok. Zachęcam Was jednak do samodzielnego przetworzenia żurawiny i zrobienia soku, na który przepis znajdziecie poniżej. Gwarantuję, że będzie zdrowiej, smaczniej, a także taniej.

Picie soku z żurawiny nie tylko ochroni Wasz układ moczowy, ale także zapobiegnie powstawaniu kamieni nerkowych, obniży poziom złego cholesterolu oraz zmniejszy ryzyko choroby nowotworowej.




  •  0,5 kg owoców żurawiny
  •  0,5 szklanki cukru trzcinowego
  •  woda

Żurawinę dokładnie myjemy i przekładamy do garnka. Nalewamy tyle wody, aby żurawina była całkowicie przykryta. Gotujemy do czasu, aż sok lekko zgęstnieje.

Sok przelewamy przez sitko (dodatkowo można odcisnąć sok z odcedzonych owoców), dodajemy cukier i jeszcze chwilę gotujemy.

Gorący sok przelewamy do wyparzonych słoiczków lub szklanych butelek.
Ja dodatkowo pasteryzowałam słoiczki z sokiem przez ok. 15 minut, ale słyszałam, że niektórzy pomijają ten etap.



Smacznego i na zdrowie!


wtorek, 18 września 2012

Orzeżwiający napój miętowy

Liście mięty zawierają olejek lotny (z głównym składnikiem mentolem) oraz flawonoidy, gorycze i garbniki. Zawarty w mięcie mentol działa m.in. kojąco przy zaburzeniach żołądkowych i żółciowych, pobudza wydzielanie soków trawiennych i żółci (dlatego ułatwia trawienie), przeciwdziała procesom fermentacyjnym.oraz łagodzi nudności pojawiające się w chorobie lokomocyjnej i w trakcie ciąży.

Liście mięty można zaparzać i tak przygotowaną herbatę pić w celach leczniczych. Ja chciałabym Wam dzisiaj zaproponować miętę, którą pije się na zimno. 
Jest bardzo orzeźwiająca!


  •  garść świeżych lub suszonych liści mięty
  •  sok wyciśnięty z połowy cytryny
  •  1 litr wrzącej wody
  •  2 łyżeczki miodu rozpuszczone w szklance letniej wody

Do dzbanka wkładamy liście mięty i zalewamy wrzątkiem.
Parzymy pod przykryciem kilkanaście minut, a następnie pozostawiamy do ostygnięcia.

Gdy woda w dzbanku będzie chłodna, wyławiamy liście mięty i dolewamy sok z cytryny oraz wodę z rozpuszczonym miodem. Całość mieszamy.



Smacznego!

czwartek, 19 lipca 2012

Zasady mojej codziennej diety

Jakiś czas temu otrzymałam maila z prośbą o podanie bardziej szczegółowych informacji o niektórych stosowanych przeze mnie przyprawach, dodatkach i składnikach potraw. Ja jednak zamiast odpowiadać mailowo, postanowiłam rozwinąć ten temat i napisać posta o zasadach mojej codziennej diety, aby więcej osób mogło zapoznać się z tymi informacjami.

Zasady mojej diety:

1.     Unikam jak tylko mogę produktów przetworzonych, kupuję  świeże warzywa i owoce,  przygotowuję posiłki od podstaw. 
Np. Potrzebuję sos do makaronu. Nie idę do sklepu po gotowy produkt, którego składniki były już wielokrotnie przetwarzane, poddawane obróbce cieplnej itd. Sos przygotowuję sama na bazie przecieru pomidorowego- najlepiej z własnej spiżarni  i świeżych warzyw, mięsa.

2.     Jeśli jednak użycie pewnych gotowych półproduktów jest nieuniknione, to  uważnie czytam etykietę, aby wybrać produkt z jak najmniejszą ilością sztucznych składników. Zwracam również uwagę na opakowanie produktu, wybieram te w szklanych opakowaniach (opakowania plastikowe, foliowane wewnątrz kartoniki oraz metalowe puszki są niebezpieczne dla naszego zdrowia).

 
3.      Unikam wszelkich dań typu FAST-FOOD (pizza, hamburgery, zapiekanki i frytki), produktów INSTANT  (np. zupy i sosy w proszku, kisiele i budynie- takie, które wystarczy zalać tylko wodą, ale również takie, które trzeba zagotować. Przepisy na domowy kisiel i budyń znajdziecie tutaj i tutaj).

4.     Staram się przygotowywać jak najmniej smażonych potraw, a jeśli już coś smażę to staram się to robić w jak najmniejszej ilości tłuszczu. Do smażenia używam oleju tłoczonego na zimno, np. z pestek winogron.
Ważnym kryterium przy wyborze oleju do smażenia jest jego temperatura dymienia. Im wyższa, tym lepiej. Smażenie odbywa się zazwyczaj w temperaturze około 150-180 stopni C. Przykładowo temperatura dymienia oleju z pestek winogron wynosi około 251stopni C i jest jedną z wyższych wśród olejów.

Oleje produkowane przemysłowo (rafinowane) w trakcie przetwarzania chemicznego pozbawiane są właściwości zdrowotnych, które zawierają oleje tłoczone na zimno. Do smażenia należy więc używać oliwy z oliwek, oleju rzepakowego nierafinowanego lub innego oleju o korzystnych proporcjach NNKT (prawidłowa proporcja kwasów OMEGA-6 do kwasów OMEGA-3 wynosi od 1:1 do 4:1).

5.     Codziennie spożywam z posiłkami od 2 do 4 łyżek oleju lnianego, o jego zaletach pisałam tutaj.

6.     Minimalizuję ilość soli w posiłkach. Zamiast niej dodaję świeży, polski czosnek- drobno pokrojony lub przeciśnięty przez praskę oraz rozmaite zioła, takie jak np. bazylia, tymianek, zioła prowansalskie. 

Jeśli jednak dodanie soli jest niezbędne, to używam soli morskiej.
Sól morska jest bogata w wiele cennych minerałów, takich jak m.in. magnez, wapń, jod, potas, co sprawia że jest bardziej wartościowa od zwykłej soli kuchennej. Przed użyciem sól morską można zmielić, aby uzyskać bardziej rozdrobnioną postać. Należy również pamiętać o tym, że smak soli morskiej jest bardziej wyrazisty od zwykłej soli, więc  używa się jej w odpowiednio mniejszej ilości.

7.     Ilość cukru staram się ograniczyć do minimum. Wykluczyłam jednak ze swojej diety biały cukier.  Jako zamienniki białego cukru służą mi niepodgrzany miód, słodkie owoce  oraz cukier trzcinowy. 


Cukier trzcinowy jest o wiele zdrowszy od białego ze względu na to, że nie został poddany procesowi rafinacji (czyli oczyszczaniu), w trakcie którego biały cukier traci cenne składniki. Brązowy cukier, w odróżnieniu od białego, zawiera żelazo oraz magnez, a także wapń, fosfor i potas. Przy zakupie cukru trzcinowego należy zwrócić uwagę na to, czy na opakowaniu jest napis „nierafinowany”. Jeśli nie ma takiego napisu, to najprawdopodobniej producent sprzedaje pod nazwą „cukier trzcinowy” zwykły, biały,  oczyszczony cukier, który został sztucznie zabarwiony na brązowo, aby wyglądem przypominać cukier trzcinowy.

Biały cukier można również zastąpić niepodgrzewanym miodem. Jednak ważne, żeby był to miód pochodzący z pasieki, a nie sztucznie wytworzony. Miód należy kupować od zaufanych pszczelarzy, a nie w hipermarketach.


8.     Staram się codziennie zjeść jakieś surowe warzywo lub owoc, np. w postaci surówek, przygotowuję również soki  owocowe lub warzywno-owocowe.
Kupuję  sezonowe,  świeże owoce i warzywa.



9.     Nie piję alkoholu i kawy, nie palę papierosów.

10. Mięso jem w niewielkich ilościach (1-2 razy w tygodniu) , ale tylko drobiowe. Źródłem białka są dla mnie warzywa, orzechy laskowe i włoskie, pełne ziarna zbóż oraz rośliny strączkowe.

Białko roślinne jest białkiem niepełnowartościowym, ale białka roślinne łączą się ze sobą i w ten sposób można uzyskać białko pełnowartościowe.  Białko pełnowartościowe można uzyskać łącząc pszenicę, kukurydzę lub ryż z fasolą lub innymi roślinami strączkowymi.



11. Posiłki, które przygotowuję wzbogacam o nasiona  ostropestu plamistego.  Zostało udowodnione jego dobroczynne działanie na wątrobę i pęcherzyk żółciowy. Działa nie tylko profilaktycznie (przeciwdziała uszkodzeniom wątroby przez wolne rodniki), ale i leczniczo (działa regenerująco na wątrobę i łagodzi skutki wielu jej schorzeń). Ponadto nasiona ostropestu plamistego znacząco przyspieszają proces oczyszczania się organizmu z toksyn.

12. W  trakcie przygotowywania posiłków często zastępuję część zwykłej mąki mąką z Amarantusa, używam tej mąki również do wypieku chleba.

Amarantus (szarłat) jest rośliną uprawianą od wieków, niedawno  został na nowo „odkryty”, zyskał nawet miano zboża XXI wieku.  Docenia się go przede wszystkim ze względu na dużą zawartość dobrze przyswajalnego białka, którego jest więcej niż w mleku. Nasiona amarantusa zawierają także spore ilości kwasów jednonienasyconych i wielonienasyconych, a także błonnik.  Mąkę z amarantusa kupuję w sklepach ze zdrową żywnością.

13. Oprócz mąki z Amarantusa, często używam również mąki orkiszowej.

Orkisz jest zbożem,  przy  uprawie którego zbędne jest stosowanie nawozów oraz środków ochrony roślin, gdyż jego ziarno jest odporne na niekorzystne warunki klimatyczne, a także choroby.  Ponadto orkisz zawiera duże ilości białek, błonnika, witamin i nienasyconych kwasów tłuszczowych.  Ja bardzo lubię to zboże również ze względu na jego lekko orzechowy smak.  Łagodny smak orkiszu jest idealnie wyczuwalny w bułeczkach.  

14.  Nie kupuję jajek sklepowych,  pochodzących z dużych ferm.
 Nabywam jajka wiejskie, bezpośrednio od „gospodarza”.


15.  Nie kupuję chleba ani bułek w sklepie, pieczywo piekę w domu. 
      Przepisy znajdziecie tutaj i tutaj.


piątek, 4 maja 2012

Miód z mniszka

Na zrobienie tego miodu czekałam około roku. O wspaniałych właściwościach mniszka lekarskiego oraz wysokich walorach smakowych tego miodu dowiedziałam się w lipcu ubiegłego roku. Wtedy było już jednak za późno na robienie przetworów z mniszka nazywanego potocznie mleczem lub dmuchawcem. Z niecierpliwością oczekiwałam kolejnego sezonu i doczekałam się:)
Wcześniej traktowałam mniszka jako chwast, bo rośnie dosłownie wszędzie
i w dużych ilościach. Jednak teraz, bogatsza o wiedzę na temat tej rośliny, patrzę na niego zupełnie inaczej. Okazuje się, że niepozorny mlecz kryje w sobie  m.in. witaminę C i D, olejek eteryczny i wiele innych składników aktywnych.

Mniszek ma szerokie zastosowanie w ziołolecznictwie. Przede wszystkim działa odtruwająco na wątrobę, pobudza przemianę materii, łagodzi choroby skóry, wspomaga leczenie przeziębień oraz leczy choroby zwyrodnieniowe układu kostno-stawowego. Warto wspomnieć również o tym, że mniszek wspomaga organizm przy wytwarzaniu substancji przeciwnowotworowych.


Miód z mniszka najczęściej wykorzystywany jest przy leczeniu chorych oskrzeli (3x dziennie po 1 łyżeczce) lub na zwiększenie odporności (2x dziennie po 1 łyżeczce). Takim miodem możemy również słodzić napoje lub spożywać go z chlebem posmarowanym masłem.





  •  500 kwiatów mniszka
  •  3 cytryny
  •  1 kg cukru trzcinowego
  •  1 litr wody

Zbieramy 500 kwiatów mniszka w miejscu możliwie jak najczystszym ekologicznie
( z dala od uczęszczanych dróg, miejsc odwiedzanych przez psy, przemysłu itp).
Na kwiatach mniszka gromadzi się mnóstwo owadów, ale nie przejmujemy się tym.
Przynosimy zerwane kwiatki do domu, rozkładamy na białym papierze (np. na balkonie) i pozostawiamy na ok. 6-8 godzin do lekkiego przesuszenia. Po tym czasie kwiaty będą podsuszone, a po owadach nie będzie ani śladu.



Następnie płuczemy kwiaty na sitku, pod bieżącą wodą. Cytryny myjemy i obieramy ze skórki oraz kroimy na mniejsze cząstki.

Do dużego garnka wlewamy 1 l wody, wrzucamy pokrojone  na cząstki cytryny i gotujemy. Gdy woda się zagotuje do garnka dokładamy także opłukane kwiaty mniszka. Gotujemy pod przykryciem przez ok. 15 minut. Odstawiamy na 12 godzin.

Po 12 godzinach dokładnie przecedzamy odwar z kwiatów przez gazę lub cienką ściereczkę. Do pozostałego odwaru ( do płynu, bo kwiaty i cytryny możemy już wyrzucić) dodajemy cukier trzcinowy, gotujemy (mieszając od czasu do czasu) przez ok. 1 godzinę. Tak powstałą mieszankę ponownie odstawiamy na 12 godzin.

Ostatnim krokiem jest podgrzanie mieszanki (ma być gorąca). Takim gorącym miodem wypełniamy wyparzone małe słoiczki.



Słoiczki odwracamy do góry dnem, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.



Smacznego!